Opublikowano

Less is more, czyli o ślubie less waste

Jak minimalizować produkcję odpadów i swój ślad węglowy w kontekście przygotowań przyjęcia ślubnego? Czy możliwe jest, aby ten dzień połączyć z ekologią i ekonomią współdzielenia?  Zapraszamy do artykułu, w którym Anna Chojnacka-Skoog, pomysłodawczyni projektu Rekwizytornia & COMPANY opowiada na temat tego, że mniej znaczy więcej. I że wcale nie musi to być ani brzydko, ani drogo.

Niewiedza

Ślub less waste. Och, ile w tym temacie możemy spotkać mitów!  Weźmy pod lupę moje ulubione. Pierwszy mit to wiara, że eko ślub musi być drogi. Bo ekologia to bio, a takie produkty są droższe. Drugi mit – ślub eko kojarzy się z czymś nudnym. Juta, papier tekturowy, dużo zieleni, sznurki naturalne, rustykalizm… Jest to z reguły pierwsze i jedyne wyobrażenie, więc nie dziwne, że dziewczyny słysząc hasło „ślub eko” wzbraniają się przed nim. Myślą: „to zupełnie nie jest estetyka, w której dobrze się czuję”. Przecież każda panna młoda chce, żeby jej ślub był unikalny i piękny. A piękno to atmosfera, którą tworzy para, nie wizja narzucona przez konsultantkę ślubną, czy znaleziona na Pintereście (oczywiście jest on bardzo pomocnym narzędziem z którego sama korzystam). To coś co wypływa naturalnie z nas i w co wierzymy. Tymczasem, większość ślubów to oglądanie się na trendy…

Trendy

Fora ślubne i blogi buzują od dyskusji o trendach, modzie, krzyku danego sezon.  Raczej nikt nie stara się dotrzeć do tego, co jest naprawdę Twoje, co Tobie się podoba, co wypływa z Twojego wnętrza. Moda się zmienia, za parę lat może nam się kompletnie nie podobać stylistyka weselna, na którą się zdecydowaliśmy. Dlatego tak ważne jest, aby postawić na to co jest zgodne z naszymi wartościami – one tak szybko nie przemijają! Podążanie za trendami, a nie własną intuicją, często wynika też z pośpiechu. W tym szalonym okresie przedślubnym nie mamy czasu na słuchanie swojego wewnętrznego głosu. Dajemy się wpędzić w ślubną gonitwę i ulegamy licznym sugestiom otoczenia.

Rekwizytornia

Od lat fascynuje mnie ekonomia współdzielenia. W projekcie Rekwizytornia&Company przyświeca mi idea, by nie kupować rzeczy, które muszą być na nowo wyprodukowane. Założenie jest takie, by dawać drugie życie temu, co wyszperałam gdzieś na wyprzedaży garażowej. Chcę minimalizować zużycie surowców kopalnych, energii, wody, nie chcę zostawiać po sobie śladu węglowego. Chcę się dzielić z innymi ludźmi tym, co mam. Oczywiście, sporadycznie zdarza mi się kupić coś nowego. Jest to nieuniknione, ale wtedy staram się, żeby taki przedmiot trafił do mojego katalogu i powtórnego obiegu. Od lat odwiedzam targi staroci w Szwecji i jestem w stanie rozpoznać, co jest naprawdę stare, a co tylko stylizowane na takie. Nauczyłam się też nie rzucać się na przedmioty, które może i fajnie wyglądają, ale po trzech wynajmach będą wyglądały fatalnie. To jest trochę taka pułapka, z którą walczę. Bardzo często odbieram telefony od panien młodych czy stylistek, które boją się, że te przedmioty są zbyt vintage, w babcinym klimacie. A przecież coś, co jest stare, nie musi nas wcale stylistycznie ograniczać! Moim zdaniem jest wręcz przeciwnie – stare rekwizyty dają ogromne możliwości stylizacyjne, tylko wymaga to umiejętnego zestawienia przedmiotów.

Początek

Wesele to w większości przypadków impreza masowa. Lista “to do” zapełnia się w zawrotnym tempie. I jak te wszystkie elementy zespoić  motywem less waste? Przede wszystkim podejmij małe kroki. Niech  jedna rzecz będzie na Twoim weselu w duchu eko. Na przykład tak ustaw swoje menu, żeby się nic nie zmarnowało. Zamów potrawy, które albo będzie łatwo zjeść następnego dnia na poprawinach, albo zamrozić. Bardzo często zamawiamy góry sałatek, które o 3:00 w nocy lądują w koszu na śmieci. Drugim małym krokiem mogą być pudełka na jedzenie, które przyniesiemy z domu. Nie musimy biec do sklepu z opakowaniami i kupować 100 sztuk, w które zapakujemy tort weselny czy inne produkty. To wszystko to są takie malutkie rzeczy, od których możemy zacząć na miarę swoich zasobów w danym momencie. Niech to będzie jedna, nawet mała decyzja. Tylko pamiętajmy o tym, co zostało udowodnione naukowo: natura człowieka jest taka, że jeżeli już porywamy się na jeden krok, który wymaga jakiejś dyscypliny, moralności, etyki, przemyślenia czy zmiany, to łatwiej przychodzi nam folgowanie sobie w innym obszarze. To trochę jak z zakupami w supermarkecie – przecież przed chwilą do koszyka wrzuciłam coś zdrowego, to teraz wynagrodzę sobie batonikiem. Taka jest ludzka przypadłość i ona funkcjonuje w różnych obszarach. Miejmy to z tyłu głowy, zachowajmy czujność. To, że wykluczyłam daną rzecz z wesela lub postawiłam na jedno ekologiczne rozwiązanie, nie zwalnia mnie teraz z odpuszczania na wszystkich innych frontach.

Pamiętaj, rób wszystko na miarę swoich zasobów oraz przekonań. Nie chcę tworzyć takiego toku myślenia, który byłby dla kogoś wykluczającym. To jest bardzo trudne, ale nie chciałabym, żeby mój odbiorca czuł, że moje usługi są tylko dla jakiejś uprzywilejowanej grupy społecznej czy ekonomicznej. Chciałabym, żeby ludzie zaczęli myśleć o weselu jak o takiej mega okazji. Jeżeli jestem taką panną młodą, która zainteresowała się ekologią, niech moje wesele będzie właśnie okazją do podzielenia się z gośćmi moimi wartościami. Albo niech wesele będzie odzwierciedleniem tego, jak wygląda moje życie. Jasne, ktoś nam może mówić, że po co się starać, po co przemycać ekologię do wesela kiedy większość znajomych tego nawet nie zauważy.  Dajmy kredyt zaufania swoim gościom. Może ktoś zwróci uwagę, spróbuje i gdzieś, kiedyś to zakiełkuje… 

Wspólnie

Zdjęcia, które zamieściłyśmy w tym artykule to połączenie trzech sił wyznających ekonomię współdzielenia. Moje rekwizyty, papierowe kwiaty Z Rózgą do Ślubu oraz miejsce – Świetlica Collective Space.  Sesja wykonana przez Paulinę z Atelier Wspomnień nie była dla nas “zwykłą” stylizowaną sesją ślubną. Chciałyśmy, aby stała się zaproszeniem do rozmowy o tym, że można inaczej. I że mniej znaczy więcej, a minimalizm nie musi dotyczyć tylko środków estetycznych. Może polegać na czymś zupełnie innym. I nie chcemy wszystkich namawiać do tego minimalizmu, bo to jest wsadzanie w szufladkę. Trzeba zacząć od tego, że piękny ślub to to, co wypływa z nas.  I to, co jest dla nas możliwe w danym momencie. Żeby się nie biczować za to, że coś nam się nie udało. Podejdźmy do tematu ślubu less waste świadomie, ale bez spiny! Spróbujmy się skupić na tym, co najważniejsze tego dnia, a nie na tej całej otoczce.


Ania Chojnacka-Skoog, założycielka Rekwizytornia&Company – wypożyczalni rekwizytów i unikatowych dekoracji z drugiej ręki, trenerka edukacji globalnej w ramach sieci trenerskiej Polskiej Akcji Humanitarnej, absolwentka Europejskiego Programu Studiów Magisterskich z Dziedziny Praw Człowiekai Demokratyzacji w Południowo-Wschodniej Europie na Uniwersytecie w Sarajewie i Uniwersytecie Bolońskim oraz studiów magisterskich w Szkocji.

#ethicalwedding #sustainablewedding #lessstuffmoremeaning #lessismore #bayith #openthedoorevents #ekoślub #zrównoważonyślub #rekwizytorniaandcompany #swietlicacollectivespace #nataliasiebula #zrozgadoslubu



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *